|
Chciałam być pięknym snem chciałam zostać Marzeniem, a jestem już tylko wspomnieniem...
czwartek, 22 października 2009
list
Czy pamiętasz jak spacerowaliśmy brzegiem wody, próbując dogonić zachodzące w falach słońce... pamiętasz? Mieliśmy w sobie tyle pewności, że to sie nigdy nie skończy, że tak bedzie już zawsze. Dziś siedzę w tym samym miejscu, lecz nie ma Ciebie i nie ma słońca... nie ma nas. Są tylko gwiazdy, tak pięknie mi nucą do snu. Świecą dziś tylko dla mnie, teraz to wiem, uszczęśliwiają mnie, pomagają zapomnieć. Jutro obudzę się inna, lęjsza... piękniejsza... jak nowy wschód. Będę w każdym promyku, w każdym muśnięciu wiatru i w każdej kropli deszczu, która na Ciebie spadnie. Będę Cię juz zawsze... nieśmiertelna...
sobota, 13 września 2008
about You
First time I saw You... i thought it was a big change in my life... because of You... but i don't know now what the future will be... everything can be perfect... or can be fallen... now I want this first option... really... You know...
środa, 13 lutego 2008
hate that i love you...
Nienawidze Cie... Nienawidze za to ze nie potrafisz ode mnie odejść, że nie potrafisz uwolnić nas od siebie... Minęło tyle czasu a Ty wciąż wracasz do tego co było lub mogłoby być. Pomyślałes kiedyś chociaż przez chwilę jak bardzo zaczynasz mi uwierać? Każde z nas ma już swoje inne życie z daleka od siebie, a mimo to nadal czuje sie uwiązana. Ile jeszcze mam błagać i prosić byś wypuścił mnie z klatki w której tkwimy razem juz 4 lata... Nie ma w niej już miejsca dla mnie, zrobiło sie ciasno. Nie widzisz tego? Pozwól mi choć raz być egoistką i zadbać tylko o siebie... pozwól mi zapomnieć wreszcie o sobie. Nie mam już sił bawić sie w Twojego psychologa, nie mam juz na to ochoty... Chcę zacząc chodzić własnymi scieżkami, wydeptywać nowe dróżki. Bosą stopą po trawie, zdeptać Twoje łzy i osuszyć własne... Uwolnij mnie wreszcie od siebie... bo ja już nie mam sił uciekać... nie znam miejsca w którym byś mnie nie znalazł... Nienawidze Cie...
wtorek, 18 grudnia 2007
pieces...
Rozbiłam sie dzisiaj jak szklany wazonik... a wszystko to przez Ciebie mój drogi. Zasadziłes mi w umyśle ogromną drzazgę Doprowadziłes mnie dziś do depresji najgłębszej... Przytrzasnąłes mi palce powiekami. Zamknąłeś usta cierpieniem. Mam nadzieję ze sprawilo ci to przyjemność Gdy odebrałes mi sens wszytkiego.
Przestać oddychać... tego tylko mi trzeba...
wtorek, 27 listopada 2007
Bo Ty jesteś za łatwa...
Nie ma to jak pogadac z własną matką o życiu. W końcu jakby nie bylo jestem jej córką, w genach mam zapisaną skłonnośc do popełniania tych samych błędów. Razem z cała reszta swoich dziwacznych cech, pępowiną wyssałam z niej także naiwność, przynajmniej ona sama tak twierdzi. Chyba ma racje ta moja mądralińska, kiedy mówi że jestem jej wierną kopią... my nawet pęcherze w tym samym czasie przeziębiamy... Szkoda tylko że nie potrafimy wyciągać wniosków ze swoich błęgów i uczyć sie od siebie nawzajem... bo co mi da ze opowie mi o swojej młodości, kiedy była taka jak ja jestem teraz, albo jeszcze bardziej szurnieta i zbuntowana. Co mi to da że mnie bedzie ostrzegać przed tym czy tamtym, skoro wie ze jestem dokładnie taka sama jak ona i zrobie po swojemu :D A potem ona przyjdzie do mnie tak jak ja do niej, bo znowu sie nie sluchałyśmy... znowu nie dotarło do którejś. W związkach tez tak jest... obie ciagle trafiamy na nieodpowiedni egzemplarz. Obie ciagle sie rozstajemy, potem szukamy, schodzimy znowu rozstajemy... i obie tak samo przezywamy każde z Tych rozstań. Na szczescie od jakiegos czasu potrafimy ze soba rozmawiac jak przyjaciółki, nie jak matka z córką. Potrafimy sie wspierać, podtrzymywac na duchu, a czasem nawet nawrzeszczeć na siebie i opieprzyć za własną głupote. Fajnie tak czasem usłyszeć od mamy pare słow na własny temat... jakaś rade albo podsumowanie... jedno z taklich podsumowań miało miejsce dziś, kiedy To moja mama skwitowała rozmowe o facetach przepięknym meritum, cytuje: " Bo ty lubisz trudnych facetów, a sama jestes za łatwa...".
No comments ...
wtorek, 02 października 2007
Niewinna
Stoje przed Tobą boso Lodowata rosa wżera mi się w stopy Odbiera siłę W ręku trzymam serce Widzisz jak bije? Jeszcze chwila i przestanie Zapomnialo juz chyba czym jest miłość Zapomniało chyba jak życ bez Ciebie Ja tu poczekam poczekam na śmierć po któreś z nas napewno przyjdzie Te ostatnie pare chwil spędzimy razem blagając Cie żebyś sie wstawił za nami Tam na górze Twoje słowo będzie ważniejsze Ja przeciez jestem tylko wspomnieniem jak pomuch wiatru, ktory zaplątał Ci sie we włosach. A jesli nie to splunij na szczęście...
wtorek, 12 czerwca 2007
jestem złem...
W święto cienia jastrzębia W noc nie-boskiej mgły W dzień zadumy swiętych obudzi sie we mnie całe zło ropłynie sie we mnie jak jeden strzał zabarwi mi wzrok ponuro oddech mi dymem przesiąknie serce lodowym kryształem trąci
nie zabije Cie wzrokiem nie otruje cyjankiem wbije sie w Ciebie drzazgą sponiewieram wnetrze odbiore Ci cały tlen przekleństwo moje Tobą zawładnie miłość czarnej wdowy wiernością modliszki opasam sie wokól jak żmija Twoje życie od dzis w moich rękach spoczywa...
niedziela, 10 czerwca 2007
przy Tobie sie budzić...
Otwieram oczy, ciężkie powieki podnoszą sie jak czterotonowa brama do świata kolorów i ciepła... owinięta tylko w prześcieradło spoglądam na Ciebie. Obdarta z niewinności sięgam pamięcią do Tych wszystkich nocy, kiedy nie było Cię jeszcze przy mnie... Nie mogę lub nie chce pamiętać jak było zanim sie pojawiłeś. To dla Ciebie rano chce sie budzić, szczotkować włosy, myć zęby... to dla Ciebie chce być piękna. Nie wierze jeszcze sama sobie... Szczypę sie w udo wystające spod białego materiału... sprawdzam czy to nie sen, czy na pewno to ja wtulam sie w Ciebie... Pod powieką nocy oddałam Ci całą siebie. Każdy centymetr mojego ciała jest teraz Twój... Chce by ta chwila stała się wieczną... by tak było juz zawsze... chce się budzić przy Tobie juz co dzień..
niedziela, 29 kwietnia 2007
Cisza...
Pusto i glucho jest dzis u mnie, bo nie ma Ciebie... mimo ze tyle mam zajec i czas wypelniony po brzegi, znajduje czas zeby za Toba zatesknic. Mysle o Tobie nawet wtedy kiedy nie mysle ze mysle. Mimo ze nie ma Cie chwilowo w moim zyciu to ciagle cos kaze mi do Ciebie wracac... Wydaje mi sie ze po prostu tesknie za Toba. Znowu!!! Chyba juz nie oducze sie tego uczucia, chyba juz na zawsze bedziesz w moich myslach mieszkal... Czasem moze tylko ucichniesz na troche tak jak dzisiaj ... jutro i przez najblizszy tydzien... ale tylko po to, zeby potem znow zamieszac w mojej ciszy i narobic halasu w moim zyciu...
sobota, 21 kwietnia 2007
dziękuję
Chciałam Ci podziękować za wszystko ale nie umiem tego powiedzieć... nie umiem tego nawet napisać. Chcę po prostu żebyś wiedział że jestem Ci wdzięczna za to wszystko... Za to że pojawiłes sie w moim życiu, za to że miałam okazje Cię poznać, za każdą rozmowe, których i tak ciągle mi mało, za każdy spacer z Tobą, za chwile pełne śmiechu, za te wszystkie piękne słowa... gesty...za szczerość w rozmowie, za Twój czas mnie poświęcony... za to ze byłeś... i za to że nadal jesteś.... Dziękuję...
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|